Kto ponosi „odpowiedzialność” za cellulit?
Metoda rękoczynów
Oto mam przed oczami artykuł, którego tematem jest cellulit. Autorka zręcznie dobierając słowa informuje, że jest to nieproszony i niechciany gość w organizmie. Mogę zrozumieć tę personifikację, jakiej uległ tu cellulit. Ostatecznie zawsze gdy coś nas denerwuje przypisujemy temu czemuś cechy osobowe i złośliwe intencje. Schylam się nieuważnie i uderzam o róg szafki. Złośliwa szafka na pewno zrobiła to specjalnie. Obrzuca się taką bestię karcącym wzrokiem, a niektórzy posuwają się nawet do rękoczynów lub przynajmniej solidnego kopniaka wymierzonego tak nieokrzesanemu meblowi. Na przyszłość się dwa razy zastanowi nim znowu nadstawi róg!
Nie inaczej wiele pań odbiera cellulit. Powyżej przytoczone słowa świadczą o takim nastawieniu. Trudno jednak obijać własny tyłek albo nogi! Chociaż… Jeśli się dobrze zastanowić, to masaże poprawiają ukrwienie i często pomagają nieco na cellulit. Więc jednak w tym szaleństwie jest metoda. Trzeba bić, aż cellulit – ten gość nieproszony – się wyniesie.
Poszukiwanie winnego
Rzecz jasna zwykle same masaże nie wystarczą, by cellulit zniknął. Czytam więc dalej wspomniany artykuł. W głowie pojawia się myśl, że autorka nie wykorzystała pomysłu z masażem, a przecież tak dobrze zaczęła.
Z kolejnych zdań dowiaduję się, że za cellulit odpowiedzialne są żeńskie hormony – estrogeny. Nie mam zamiaru posuwać się za daleko w złośliwości, ale widzę tu przesadną już teraz skłonność do personifikacji. O odpowiedzialności mówić można w przypadku osoby i to osoby wolnej i świadomej. Odpowiedzialność estrogenów wydaje się więc nieco wątpliwa. Trudniej je też wyłapać i poddać karom cielesnym.
Jest naukowo udowodnionym faktem, że nadmiar estrogenów i ich zbytnia przewaga nad progesteronem, powoduje, że pojawia się cellulit. Jest jednak znamienne, że gdy pisze się o hormonach wywołujących jakąś przypadłość, podtekst sugeruje zawsze, że w tym wypadku nie można nic zrobić. Hormony wydają się nie podlegać naszym interwencjom. Tu nawet wprost mamy napisane o odpowiedzialności. Skoro hormony są odpowiedzialne za mój cellulit, to ja już nie! Stara zasada, by znaleźć winnego, a potem można poczuć się lepiej. Może nastąpi rozluźnienie psychiczne, ale sam cellulit od tego nie zniknie.
Wyjaśniam też od razu, że wiem, czym jest metafora. Trzeba tylko pamiętać, że metafor nie należy nadużywać. W krytykowanym artykule mamy takie nawarstwienie metafor, iż należy się zastanowić nad głębszymi intencjami i motywacjami kierującymi autorką. Widać wyraźnie chęć otrzymania rozgrzeszenia. To, iż jest cellulit – to nie moja wina!
O prawdziwej odpowiedzialności
Nie mam zamiaru nikogo oskarżać. Hormony mamy, jakie mamy, ale… No właśnie. Tak naprawdę każda kobieta jest w dużym stopniu odpowiedzialna za swój cellulit, a nie jej hormony. Nie jest to oskarżenie, lecz zwrócenie uwagi na ważne czynniki, o których często nie ma się pojęcia. Przerzucanie odpowiedzialności na hormony i rozkładanie rąk nikomu nie wychodzi na dobre. Być może autorka chciała dobrze, wyszło jak zawsze. Lepiej jednak uznać, że problemem jest nasz brak wiedzy, a nie poszukiwać na siłę winnego tylko po to, aby się lepiej poczuć.
Znam sporo kobiet, które na cellulit nie narzekają. Mogłoby się wydawać, że jest to akurat kwestia szczęścia i przypadku. Jednak łączą je dwa czynniki. Podobny sposób odżywiania i uprawianie sportu. Są to kobiety, które nie traktują poważnie gazetowych diet cud i nie fundują swojemu organizmowi wielkich wahań wagowych. Odżywiają się rozsądnie. Dbają o dużą ilość białka i kwasów tłuszczowych. Unikają słodyczy i produktów wysoko przetworzonych. Jeśli do tego doda się intensywne ćwiczenia fizyczne, wiadomo, że cellulit nie ma do nich dostępu.
Gospodarka hormonalna zależy od tego co jemy i jaki tryb życia prowadzimy. Należy ograniczyć soję i rośliny strączkowe w posiłkach, gdyż konwertują one w estrogeny. Przy dużych ilościach możemy doprowadzić do poważnego rozchwiania hormonalnego. Tu leży odpowiedź na pytanie, dlaczego czasem cellulit pojawia się nawet u kobiet szczupłych, które nigdy nie miały problemów z wagą.
Przemilczana przyczyna
Trzeba jeszcze wspomnieć o jednym czynniku. Jest on zupełnie pomijany milczeniem, a często również powoduje cellulit. Są to tabletki antykoncepcyjne. Bardzo łatwo na nich przytyć. Z powodu zmiany stężenia estrogenów może również szybko pojawić się cellulit. Tkanka tłuszczowa zbiera się zwłaszcza na udach. Tam też tworzy się cellulit.
Nie chcę przez to powiedzieć, że każda kobieta powinna bezwzględnie odłożyć tabletki antykoncepcyjne. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z możliwości powstawania niektórych powikłań. Jednym z nich jest cellulit.
W jakimś stopniu mogą pomóc kosmetyki zwalczające cellulit, ale niestety sporo pań będzie musiało wziąć pod uwagę zmianę metody antykoncepcji. Trzeba bardzo uważnie obserwować swój organizm i w porę przeciwdziałać.
4,86_S
Powiązane:
